Romet Smyk ma charakterystyczne błotniki oraz kierownicę. Według mnie, nie ma i nie było piękniejszego rowerka dziecięcego. Ponadto jego konstrukcja jest tak prosta, że dzięki temu jest mniej rzeczy, które mogą się popsuć. Jednocześnie ta prosta konstrukcja sprawia, że jest wyjątkowo lekki. To ostatnie, jak na pierwszy rowerek dla dziecka, jest bardzo istotne (jeśli nie najistotniejsze). Nie znam innych dziecięcych rowerów, które tak idealnie nadają się właśnie do nauki jazdy na rowerze.

Sprzęt jaki zdobyłem, był niekompletny, podniszczony a niektóre części były nieoryginalne. Pozostało więc wszystko rozebrać, oszacować stan części i potrzeby.
Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

Ocena:
  • rama: pojedzie do piaskowania i malowania proszkowego
  • kierownica: jedna strona okazała się mocno wygięta i podczas próby wyprostowania... pękła niestety, więc myszę zdobyć inną
  • korby: pojadą do galwanizacji
  • łożyska ślizgowe: ok
  • siodło: jest nieoryginalne (nowsze), ale póki nie zdobędę oryginalnego, może zostać
  • pedały: jednego brakuje, trzeba będzie poszukać; drugi jest ok
  • błotniki: jeden jest nieoryginalny, drugi pęknięty - trzeba będzie poszukać
  • osłona łańcucha: nieoryginalna - trzeba będzie poszukać
  • koła: piasty i obręcze do wyczyszczenia, szprychy do wymiany
  • opony: bieżnik jest słaby ale jest i nie są sparciałe, jeśli nie znajdę innych, na początek mogą zostać
  • koszyk na kierownicy: zastąpimy nowym
  • koszyk bidonu: wylatuje
  • łańcuch: zostaje (wygląda na zdrowy i na pewno nie jest wyciągnięty)
  • oświetlenie: brak - zamontuję odblaski (przód/tył) + jakieś lampki led (przód/tył) - wiem, oświetlenie led'owe nie ta epoka ale... to dla bezpieczeństwa dziecka ;)

    Próby poszukiwania błotników i osłony łańcucha zakończyły się... porażką. Nawet jeśli coś znalazłem i nawet jeśli było to w całości, to rozpadało się w rękach.
    Postanowiłem więc odtworzyć je samodzielnie. Wymiary i kształt pobrałem z tego co miałem a następnie przeniosłem to na PCV (obecnie dostępne). Wystarczyło uformować niektóre elementy a następnie wszystko razem posklejać. Później tylko oszlifowałem i gotowe. Dla lepszego efektu całość okleiłem jeszcze białą folia wylewaną.

    Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


    Rama wróciła od malowania, a w między czasie wszystkie niezbędne części oczyściłem i co trzeba nasmarowałem. Skompletowałem też kilka dodatków takich jak nowy koszyczek, trąbkę z kokardką Myszki Minnie, koraliki na szprychy, wstążki na kierownicę oraz oświetlenie. Czas przystąpić do montażu.
    Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


    Czekając na nowe opony, przygotowałem oczywiście naklejki. Wzór wyrysowałem dokładnie według oryginału ale dla lepszego efektu, postanowiłem zastosować folię odblaskową.

    Kliknij aby powiększyć


    Opony dotarły dzień później. Udało mi się nabyć oryginalne nowe, więc miesiąc przed Dniem Dziecka rower został ukończony i oczekuje na przekazanie. Wręcznie rowerka nastąpiło dokładnie 08.05.2015

    Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


    Po pierwszej jeździe próbnej, dodałem jeszcze kilka naklejek (odblaskowe kwiatki oraz odblaskowe, kolorowe paski na obręcze). Już podczas drugiej jazdy, okazało się, że zamiast bocznych kółek lepszy będzie kijek czy jak kto woli prowadnik lub pchacz. Nabyłem go w trakcie wycieczki i dzięki niemu już po kilku dniach zdemontowałem boczne kółka. A po niecałym miesiącu Jagódka jeździła już sama. Dokładnie na Dzień Dziecka nie potrzebowała już trzymania za "kijek".

    Kliknij aby powiększyć


    W między czasie zdobyłem oryginalne siodełko. A że z innego projektu został mi całkowicie nowy i biały łańcuch więc powędrował do Smyk'aa. Przypasował idealnie prawda? Tak wygląda na wiosnę 2016, czyli po roku użytkowaina.

    Kliknij aby powiększyć


    Podsumowując:
    Odbudowanie Smyka kosztowało mnie niecałe 250 zł + ładnych kilka godzin pracy. Ponadto na dodatki takie jak trąbka w kształcie kokardy (na licencji Disney'a), koszyczek, wstążki na kierownicę, koraliki na szprychy itp. wydałem ok 100 zł. Jeszcze naklejki, ale wiadomo, że one mnie praktycznie nie kosztowały ;). W każdym razie wiem, że naprawdę było warto. Jagódka dba o swoją "Stokrotkę" (tak go nazwała), jakby sama go składała. Uwielbia na nim jeździć i co chwilę powtarza, że ma najpiękniejszy rowerek na świecie oraz najlepszego tatę na świecie ;) Było warto? Oj było! ;)


  • .:: raju ::.

    Kopiowanie i wykorzystywanie tekstów oraz zdjęć bez zgody autora (czyli mnie) grozi utratą zdrowia lub kalectwem do końca życia!

    hop do góry